Dzień dobry.
W tym tygodniu „Dbamy o nasze zdrowie”. Zachęcam Was do udziału w proponowanych zajęciach.
1. Zabawa słowna „Będę sportowcem…”
Rodzic rozpoczyna rozmowę z dzieckiem na temat sportu, próbuje wytłumaczyć dlaczego sport jest dla nas ważny (poniżej przykłady odpowiedzi):
- poprawia się odporność (mniej chorujemy),
- usprawnia nasze ciało,
- poprawia samopoczucie (lepiej śpimy, mniej się stresujemy, zmniejsza poczucie niepokoju),
- poprzez ruch polepsza się nasza wydajność umysłowa, czyli zwiększa się zdolność zapamiętywania,
- poprzez ruch rozładowujemy negatywne emocje.
Po krótkiej rozmowie rodzic zadaje dziecku pytania:
- Z czym kojarzy Ci się sport?
- Chciałbyś/chciałabyś zostać sportowcem?
- Jeśli tak/nie to dlaczego?
Jeśli mogą Państwo to proszę zapisać odpowiedzi i przesłać na adres e-mail. Po powrocie do przedszkola stworzymy plakat myśli.
Mogą też Państwo wykorzystać alternatywę tego zadania w formie filmu edukacyjnego „Po co nam aktywność fizyczna?”
https://www.youtube.com/watch?v=jgJOS26G1wY Po obejrzeniu proszę przeprowadzić z dzieckiem rozmowę na jego temat.
2. Zabawa ruchowa „Start, meta”
Na hasło: Start! Dziecko biegnie w dowolnym kierunku, na hasło: Meta! – dziecko staje w miejscu i stara się nie ruszać. (Zabawa ma na celu rozwijanie szybkiej reakcji na sygnał dźwiękowy oraz utrzymanie równowagi).
3. Zadanie dla dziecka starszego – 5l. Uważne słuchanie tekstu czytanego „Gol” R. Piątkowska
Rodzic czyta opowiadanie, a dziecko uważnie słucha słowa czytanego i reaguje na humor zawarty w utworze, odpowiada na pytania związane z treścią utworu (wskazówka: pytania zadajemy po przeczytaniu krótkiego fragmentu – nie całości).
Jak ja lubię grać w piłkę. Czasami ćwiczę sobie strzelanie goli w ogrodzie za domem i świetnie mi idzie. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy nasza pani zrobiła uroczystą minę i powiedziała:
- Moi drodzy, w sobotę zagracie wielki mecz o puchar przedszkola.
Nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie wybiegnę na boisko i pokażę, co potrafię. Ale najpierw pani podzieliła nas na dwie drużyny i wszyscy zawodnicy pomaszerowali do szatni. Tam założyliśmy podkolanówki, tenisówki i specjalne stroje, w których wyglądaliśmy jak prawdziwi piłkarze. Ja i moi koledzy dostaliśmy czerwone koszulki i zielone spodenki. Chłopcy z przeciwnej drużyny biegli w żółto – czarnych strojach. Gdy się tak tłoczyli na boisku, wyglądali jak rój wściekłych pszczół.
Na trybunach siedzieli rodzice, którzy ciągle do nas machali, coś wołali albo bili brawo. Zanim zaczął się mecz, tata poklepał mnie po plecach i powiedział:
- Tomek, pamiętaj, jak już dostaniesz piłkę, to nie daj jej sobie odebrać. Leć prosto na bramkę, dobrze się przyłóż i kopnij z całej siły.
- Jasne! Złapię piłkę i nie oddam nikomu. A potem strzelę gola. Obiecuję! – zawołałem i przybiłem z tatą piątkę.
- Tylko nie biegaj za szybko, żebyś się nie spocił – dodała zaniepokojona mama, ale ja już jej nie słuchałem, tylko gnałem na boisko, bo właśnie zaczynał się mecz.
Na boisku były dwie bramki i jedna piłka w biało – czerwone cętki. Gdy tylko rozległ się gwizdek, podciągnąłem podkolanówki i ruszyłem przed siebie. Odpychałem na boki wszystkich, którzy biegli przede mną i starałem się zbliżyć do piłki. Kątem oka obserwowałem chłopaków z mojej drużyny. Dwóch zderzyło się ze sobą i teraz leżeli na trawie i strasznie się kłócili. Maciek siedział na środku boiska i próbował zawiązać sobie sznurowadła. Igor minął mnie i popędził w przeciwnym kierunku. Myślałem, że coś mu się pomyliło, ale dal mi na migi znać, że leci do ubikacji, bo chce mu się siku.
Z trybun cały czas dobiegały jakieś okrzyki i oklaski. Wydawało mi się przez moment, że widzę, jak tata do mnie macha.
I nagle zobaczyłem, że cętkowana piłka jest tuż – tuż. Filip, który miał ją przy nodze, stanął na chwilę, żeby się upewnić, czy mama na niego patrzy. Wtedy jednym zgrabnym kopnięciem odebrałem mu piłkę. Rozejrzałem się, do której bramki mam bliżej, i ruszyłem z kopyta.
- Tomek! No coś ty! Tomek! – wrzeszczał Filip, który chyba zrozumiał, że to nie on, tylko ja zaraz strzelę gola. Teraz już nikt nie mógł mnie zatrzymać. Prowadziłem pewnie piłkę, a ona jak zaczarowana tańczyła wokół moich nóg. Zbliżałem się do bramki w zawrotnym tempie. Na bramce stał Kuba i wytrzeszczał na mnie oczy.
- Co ty robisz?! – wrzasnął.
- Strzelam gola! – ryknąłem i walnąłem taką petardę, że o mało nie przebiłem siatki na wylot. Kuba złapał się za głowę, a ja z rozpędu wbiegłem do bramki i odtańczyłem taniec radości.
- Udało się!!! Jest bramka!!! Jeden zero!!! – cieszyłem się i zrobiłem fikołka ze szczęścia.
Kilku moich kolegów stało z otwartymi ustami, a inni zamiast mi gratulować, pukali się znacząco w czoła.
Za to zawodnicy w żółtych koszulkach i czarnych spodenkach śmiali się i poklepywali po plecach.
- Zwariowałeś? – wyskoczył na mnie Kuba. – Do tamtej bramki miałeś lecieć z piłką! Ta jest nasza!
Chwilę to trwało, zanim zrozumiałem, że strzeliłem gola swojej własnej drużynie.
Myślałem, że tata też będzie na mnie zły. Ale po meczu tata uśmiechnął się i powiedział:
- No i dotrzymałeś słowa. Strzeliłaś pięknego gola.
- Ale … - próbowałem się jakoś wytłumaczyć.
- Nie ma żadnego ale – przerwał mi tata – Gol to gol. Nie umawialiśmy się przecież, do której bramki masz wkopać piłkę. Prawda? – spytał i puścił do mnie oczko.
Tata ma rację. Gol to gol – pomyślałem i pobiegłem do naszej pani dowiedzieć się, kto w końcu wygrał ten puchar.
Źródło: Renata Piątkowska, „Gol” (w)R. Piątkowska, „Opowiadania do chichotania”, Wydawnictwo BIS, Warszawa 2018,
Pytania:
- O jaki puchar zagrają dzieci? (puchar przedszkola)
- Na ile drużyn zostały podzielone dzieci? (2)
- Jaki taniec odtańczył bohater opowiadania? (radości)
- Czy Tomek strzelił gola do bramki przeciwników? (nie, strzelił do bramki swojej drużyny)
- Jak zachował się tata wobec Tomka?(był z niego dumny, bo „gol to gol” -mimo wszystko zawsze wspieramy nasze dzieci).
4. Ćwiczenia logopedyczne „Dmuchamy”
Dzieci dmuchają, dopóki starczy im tchu, na przemian: raz na jedną dłoń, raz na drugą (proszę określać dłoń prawa, dłoń lewa).